|
piątek, 18 maja 2012
Czekam
na swojego męża. Nie mam z nim żadnej łączności, Nie mogę zasnąć. Z tego co mówił, ma być o 2 -ej. Już nigdy nie pozwolę zostawiać mnie samej. Idzie się przekręcić. Z nikim porozmawiać, ewentualnie pokłócić;) Co, z psami będę się kłócić? No to dalej czekam.
czwartek, 17 maja 2012
Nic
nie mogę zrobić. Jest 11 stopni i zapowiadają przymrozki. Syn , kiedy jechał do Polski mówił, że rano koło nas były 3 stopnie. Cieszę się, że jest w Polsce. Przynajmniej nie jestem taka sama. Te 45 km to jest nic.
Wróbelek
Dzisiaj zastałam psy (Indoora) z małym wróbelkiem. Nie było co ratować. Widocznie wypadł z gniazda, albo próbował latać. Indoor był widocznie szybszy. I dalej mi wrzeszczą nad drzwiami i paskudzą. Nie będe im psuła gniazda, bo Krogulec pisał, że mało jest wróbli, więc niech u mnie rozmnażaja się jesli mogą.
Wraca
mój mąż. Akurat pozałatwiałam sprawy w miasteczku. Głównie poczta, zakupy i kiedy siedziałam w busie zadzwonił. Mówił, że ma dosyć tam pracy, jest gorzej niż myślał, warunki w hotelu złe, i goowniane pieniądze. Cieszę się, że wraca, bo ja sama z soba nie daję sobie rady. Jesteśmy za starzy na tak drastyczne rozstania. I podejrzewam, ze kiedy już będzie, to jazdy nie będa dla mnie takim stresem. Po prostu to nie tylko mąż, ale najlepszy przyjaciel, który zawsze wie kiedy ma mnie kopnąć w wiadomą część ciała. Potrafi inspirować. A ja będę miała do kogo dzioba otworzyć. Chwilami miałam wrażenie, że nie potrafię już mówić. Tak się cieszę, że znów będziemy razem. Bo nie mam dla kogo gotować. Przez te pięć dni tylko raz ugotowałam cos dla siebie. Fakt, że czasami mnie denerwował, ale nie ma ludzi idealnych. Dobrze, ze nie napisałam w jego imieniu wypowiedzenia. Uważałam, że na to jest jeszcze czas. I miałam rację.
Ptaki
Już o 4 rano jakis drze dzioba. Później na okrągło wróbelki. Zrobiły sobie gniazdo na czujniku świetlnym, który jest umocowany nad drzwiami wejściowymi. I tak cały róg proga mam zanieczyszczony ich odchodami. Po za tym, kompletnie się nie boją. I w dodatku są bezczelne. Fakt, że nie mają tutaj naturalnych wrogów. Psy je olewają. Kotów nie ma. Wykorzystują wszystkie dziury w murach. To jest stary dom, jeszcze nie tynkowaliśmy. A dom już ma 100 lat i ma grube mury. Latem to doceniamy ;)
środa, 16 maja 2012
Jestem z siebie zadowolona
Zrobiłam co chciałam zrobić. Zakisiłam obydwie kapusty. ugotowałam rosołek i zjadłam go, posadziłam cebulki i rozsadziłam seler. Dodatkowo wysiałam tez kapustę kolorową. Zrobiłam przelewy i teraz działam na dwa komputery. Muszę załatwić sprawę męża. Temperatura raptem 14 stopni, ale jest silny wiatr północny, czyli zimny. Jutro dosadzę czosnek, ten co sadziłam jesienią wymarzł. Kupiłam czosnek, ale on będzie do spożycia od razu, mam też wykiełkowane czosnki z nasion, tych dobrych, moich. Jakoś się uchowały. Będą na następne nasienie.Odnalazła się moja haczka, była przy kompoście. Szukałam tam wcześniej, ale jej nie widziałam. Czyżby u mnie zalęgli się państwo Pożyczalscy?
Jest
11 stopni na zewnątrz. I jak tu mam wysadzac ogórki. Na razie zakisiłam czerwona kapustę, gotuję rosołek dla siebie i jestem w trakcie kiszenia białej kapusty. Zrobiłam sobie chwilkę przerwy. Udało mi porozmawiać z mężem. Niestety jego telefon nie działa jak trzeba. Dzwonił z telefonu kolegi.
Niestety
jestem zestresowana. Za wcześnie na następne jazdy. Umówiłam się na poniedziałek. A dzisiaj wysadzam ogórki, dynie i cukinię do gruntu. Wczoraj wrócił mój polecony do Media Express. Musiałam znów dopłacić. Zmienili adres. Czyli do swojej emerytury jeszcze będę musiała znów dopłacić. Przedtem wystarczyły tylko świadectwa pracy, a teraz jeszcze doszły formularze. Aby jak najbardziej utrudnić. Przecież ZUS cały czas korzysta z moich pieniędzy, które były ściągane. 40% zarobków. A przez ten czas jakie by były procenty.
wtorek, 15 maja 2012
Dzwonił instruktor
coś mu się pokiełbasiło i czy mogę jutro przyjechać. Mogę. Myślę, że nie będę juz tak zestresowana.
mam
straszny bałagan w domu. Dzisiaj tak trochę, a jutro porządki. I jutro wysadzanie ogórków i dyń. Muszę jeszcze pooplewiać marchewkę i koper. Strasznie dużo chwastów wyrosło. Parę dni wystarczyło, kiedy szykowałam męża do wyjazdu. Z tego co przytachałam, cebulę wsadziłam do ziemi na szczypior. Jutro będe kisić kapustę. Jestem zdziwiona, dobrą kapustę wypierdzielić na kompost. Jak temu rolnikowi się to opłaca? Dziesiątki dobrych akapust leży na polu, kompoście. Dużo ziemniaków i cebuli. Jak mu się opłaca siać to wszystko. Cebula jest dobra nawet do spożycia. Kapusta zdrowa. Ziemniaków nie sprawdzałam. Mam ziemniaki od jakiegoś rolnika znajomego męża. Duże, ładne, ale chyba pędzone, bo niektóre potrafią być czarne w środku. Ja sobie posadziłam parę grządków ziemniaków na młode. Przynajmniej wiem co jem.
|