Zakładki:
Ulubione

RSS
środa, 22 lutego 2017
Dzieci
dopiero dzisiaj przyjadą. Myśleliśmy, że przyjadą wczoraj. U nas już jest cieplej, tylko na podwórku jest straszne błotko. Mąż część drogi do bramki wyłożył kamieniami granitowymi. Na ogródku jeszcze nic nie mogę robić. Próbowałam, ale noga w kaloszu utknęła mi w ziemi. Muszę czekać aż trochę się ziemia wysuszy, a tu zapowiadają następne deszcze. Rozumiem, że ziemia była długo i głeboko zamarznięta. Jakby był śnieg, to szybciej by odtajała. Tina woli być w domu, pod swoim kaloryferkiem. Cóż, jest stara i woli ciepełko. Wyprowadzam ją na smyczy, bo wtedy mam kontrolę. Jest już bardzo głucha, reaguje tylko na gesty. Dobrze, że kiedyś ją tego nauczyliśmy.Po za tym dalej jest pełna energii.
12:44, danasoch
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lutego 2017
Danka
pomimo, że źe sie czujesz zrobiłaś ekstra obiad. I kładę się do łóżka, bo chyba grypa mnie bierze. Zamówiłam u męża masaż pleców. Wieczorem. Dziecka niedługo przyjadą. Starszy z żoną.
14:40, danasoch
Link Komentarze (2) »
środa, 15 lutego 2017
Tutaj na wsi
jak coś pożyczysz, to jest tak jakbyś dał. Mamy takiego sąsiada. Ciągle coś pożyczał i nie oddawał. Chodzi o narzędzia. Jesli mu się udało( mąż wymusił) to było niesamowicie zbrudzone i zniszczone. To zaraz, dla kogo mąż kupował narzędzia dla siebie, czy dla sąsiada. I to jest najbliższy sąsiad. Przedtem wydawał się być inny, ale coś mu przesłoniło honor.Inni przynajmniej mają honor. Jeśli to czytasz , to wiedz, że zawsze byłeś potrzebujący, ale jak zacząłeś więcej zarabiać i zarobiłes jeszcze bardzie,j zrobiłes się jeszcze bardziej chytry, nie uważam, aby ziemia nosiła dalej na sobie takie gówna.
17:49, danasoch
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 13 lutego 2017
Ostatnio
sa ciągle minusowe temperatury. Sniegu nie ma.Mam wrażenie, że wszystkie robale poginą. Kłopot jest z wyprowadzaniem Tiny. Gdzie nie gdzie sa zamarznięte kałuże na których ona się ślizga, ja też. Biorę juz inne buty w których nie mogę się posliznąć. Są to kłapaki na gumie, ohydne, ale zapewniają mi pewien komfort. Nie slizgania się. Po za tym są zimne. Ostatnio ile węgla byśmy nie spalili, w domu jest taki chłodek. Dlatego częściej coś pichcę. Dzisiaj oprócz zupy pomidorowej z ryżem zrobiłam nalesniki. Rano, oczywiście owsianka. Tina zawsze liczy na swoją część. Zostawiam jej trochę. To, że przerobiłam jabłka na soki, też się opłacało. Codziennie wypijamy dwa lub więcej słoików. Ostatnia skrzynka została na strychu i widzę jak się szybko psuje. A jak myszy przychodzą. Codziennie obok zamknietej skrzyni wysypuje trutkę. Robię to trzy razy dziennie. Szybko znika. Chyba tutaj schodza sie wszystkie myszy zewsząd. Nie tylko od nas. Gdybym nie przerobiła jabłek na soki, mielibyśmy większe straty. Daję te soki mężowi do pracy i jego koledzy, których chce poczęstować, chwalą je.
13:40, danasoch
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 lutego 2017
Dzisiaj
byłam bez internetu. Dopiero mąz jak wrócił z pracy, przywrócił go, a ja sprawdziłam umowy. Orange i umowa już sie skończyła. Będę musiała wymówić lub zmienić na korzystniejszą i nie wiem czy u tego samego dostawcy. Byłam biedna bez internetu, dobrze, że miałam nagrane wcześniej jakieś filmy. A w ogóle jestem ostatnio biedna, bo pośliznęłam się parę dni temu i jestem trochę uśliczniona, dobrze, że nie połamana.Najwazniejsze, że odrapania się goją. Czasami jak jest tak bardzo ślisko, w ogóle nie wychodzę z Tiną. Ma całe podwórko do dyspozycji. I tak to ja będę zbierać.
16:26, danasoch
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 lutego 2017
Ostatnio
jest ślisko i temperatury ujemne. W ciągu dnia trochę się rozmrozi a przez noc zamraża. Ostatnio ciężko było otworzyć bramkę. Ja ostatnio nawet boję się wychodzić z Tiną, aby się nie poślizgnąć i nie upaść. Dzisiaj musze koniecznie zrobić pranie. Ale chyba powieszę je w domu.
05:38, danasoch
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 lutego 2017
Cięzka sobota
z samego rana pojechaliśmy po węgiel. Trzeba było ładowac do worków. Pan dziadek nam dał. Jest bardzo sympatyczny. Mówi zawsze który węgiel brać.Chcieliśmy gotowe worki, ale ich nie było. Zawsze mniej przemokniete. Teraz worki sa na dworze na podescie i przykryte z wierzchu.Na dworze jest bardzo ślisko. Nawet Tina się ślizgała,mąż nie pozwolił mi wychodzić z samochodu. Wysypałby dróżkę, ale ostatnio palił jakieś deski z gwoździami i nie chce ryzykować. Zrobiliśmy zakupy, węgiel przede wszystkim i coś do jedzenia. Wreszcie udało mi się kupić buraczki. Małe ugotowałam i już zrobiłam z nich tzw surówkę do obiadu. Duże dałam do kiszenia. Przepis na moim drugim blogu. Brak mi buraczków. Wiosną sporo nasieję.Teraz gotuję słoiki z przecierem jabłkowym. Została mi niecała skrzynka. Jak bym je zostawiła wiele by pogniło.
13:58, danasoch
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 lutego 2017
Dzień świstaka
Watpie aby świstak się obudził. U nas jest-8 stopni i mgła. Nawet Tina nie ma ochoty wyjść na dwór. Była tylko chwilę, aby się wysikać. Później z nią pójdę. Ostatnio mam duzo roboty. Ktoś w ramach pomocy dał sołtysce robotę. Miała rozprowadzić między mieszkańcami jabłka. Wzięliśmy 3 skrzynki. Ja robię soki. Widzę, że jabłka nie wytrzymają dalszego przetrzymania. Skórka z nich łatwo schodzi, ale są smaczne. Soki dosładzam i słoiki gotuję. Na razie mam z głowy jedną skrzynkę. A sama ile ich zjem. Nie wiedziałam, że można tyle zjeść. A dzisiaj będę musiała jeszcze zrobić pasztet. Mąż tyle nakupował, ja mu tylko mówię, gdzie ma kupować. Sama prawie nie wychodzę z domu. Wyjatek, spacer z Tiną i wczoraj rozwiesiłam pranie dobrze odwirowane. Jestem ciągle zadziwiona pralką wirnikową. Wszystkie ręczniki odzyskały swój kolor i moje majtki też. Wirówka działa dobrze, muszę tylko pamiętać, że trzeba w niej odpowiednio układać wypłukane rzeczy. I mam prawie suche.
06:21, danasoch
Link Komentarze (1) »
środa, 01 lutego 2017
Wreszcie
już luty. Styczeń bardzo się dłużył. I w dodatku problem z pieniędzmi, bo u męża i u mnie płacą na koniec miesiąca.Wczoraj wszystko popłaciłam.Nie mogę ze swojego komputera, bo mam obserwatorów. Ogladam z niego filmy. Korzystam z innego komputera, który tylko do tego służy.A oglądam filmy, bo co mam robić kiedy na dworze jest zimno. Wczoraj napadało u nas sporo śniegu.W tym roku dwa razy odśnieżałam drogę do domu i przejście koło ulicy.Wiem jak ciężko chodzi się po nie odśnieżonym. A teraz czeka mnie spacer z Tiną.
07:17, danasoch
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 stycznia 2017
Nie mogę
sobie pospać w dni wolne od pracy. Psiuka mnie budzi. Drepcze po schodach w tą i z powrotem. Dzisiaj zostawiła mi podarunek, bo mi się nie chciało wstać. Cóż, przyzwyczajenia. W tygodniu jest wcześniej wypuszczana, a na spacer z nią chodzę jak tylko się rozwidni. Psy nie odróżniają dni wolnych od pracy i zmian czasu. Mąż ostatnio ciągle jest głodny. Dzisiaj wcześniej i sporo nagotowałam. Obiad o 12-ej. Dobrze, że wczoraj namoczyłam fasolkę. Dzisiaj ją ugotowałam. Mąz korzysta teraz z drzemki. Jak wstanie znów będzie głodny.Będzie miał co jeść, on lubi fasolkę, ja też. Tylko Tinie jej nie dajemy.
13:50, danasoch
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 stycznia 2017
Dzisiaj
mój starszy ma urodziny. Wszystkiego najlepszego mój synku. Mój telefon zabastrajkował i musiałam dzwonić z telefonu męża.
18:00, danasoch
Link Dodaj komentarz »
Już
mam dosyć tej zimy i ciemności.Nie mogę doczekać się wiosny.
05:54, danasoch
Link Komentarze (1) »
środa, 25 stycznia 2017
Ostatnio
częściej piorę w pralce wirnikowej. Widzę jak brudna jest woda po praniu białych rzeczach. Automat tylko mieli i pobiera zbyt dużo wody. Pralka wirnikowa wspaniale wszystko dopiera, płukanie ręczne w wannie i wirowanie w wirówce. Jak mam wieksze pranie, to niestety wygrywa automat.
10:24, danasoch
Link Komentarze (3) »
wtorek, 24 stycznia 2017
W niedzielę
bylismy u wnusiów. Oczywiście nie z pustymi rękami. Malutka jeszcze nie chodzi, ale bardzo szybko raczkuje. Potrafi już stać. Wnusio wspaniale bawił się z dziadkiem i później kiedy musielismy odjechać, zbuntował się i nie chciał się z nami pożegnać.
08:17, danasoch
Link Dodaj komentarz »
Z Tiną
lepiej od kilku dni. Je już wszystko co może, ale wyprowadzam ją na smyczy, a mąż luzem, ale w kagancu, aby znów czegoś nie zżarła. W sumie wyleczyłam ją mlekiem. Dawałam jej resztki mojej owsianki i lałam tez do miseczki samo mleko. Tina lubi wiele rzeczy smażonych. Wczoraj smażyłam racuchy. Dostała jednego, lubi tez placki ziemniaczane. Daję jej ale mało. Oprócz swojego jedzenia dostaje też resztki z obiadów, które jemy. Wszystko jej się unormowało. Próbuje znów podkradać węgielki, tutaj ja pilnuję aby nie brała, drewno może sobie gryźć. Wreszcie kończy się jej futrzenie. Na spacer chodzę ze szczotką i chrupakami. Zawsze je trzymam w prawej kieszeni. Pies młodszego-Diuk, szybko się przyzwyczaił. Na dół zjeżdżałam z nim windą, z powrotem szłam schodami. Co pół piętra stawał i czekał aż wyciągnę z kieszeni chrupaka.
08:13, danasoch
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2017
Przedwczoraj
byłam z Tiną na dłuższym spacerze. Czegoś głupia się nażarła i ma teraz kłopoty. Wczoraj nic nie jadła.Nie wiem czego się nażarła. Wczoraj już na spacer załozyłam jej kaganiec, aby niczego nie mogła się nażreć. Jest łakoma, a ludzie różności wyrzucają. Może zjadła trochę trutki na lisy. Bo wymiotowała. Później dałam jej naleśnika, to zjadła.Mąż odzyskał apetyt. Zrobiłam sałatkę jarzynową. Trochę zjadł i zjadł też galaretke, która wczoraj otworzyłam. Trochę sałatki wziął sobie do pracy.A mnie nic nie chce się nic robić. Tylko sprzątanie, coś do jedzenia, przypilnowanie pieca. Dzisiaj muszę znów robić pranie. Wczesniejsze zmrożone przyniosłam do domu i rozwiesiłam na górze. Mróz też trochę wysusza a w domu doschnie.No i mróz wybija bakterie, które przeżyło pranie. Nie wszystko mogę prać w wysokiej temperaturze.
05:52, danasoch
Link Komentarze (8) »
wtorek, 17 stycznia 2017
Wreszcie
pojechał do pracy. Wczoraj źle się czuł.I był bardzo osłabiony. Nic wielkiego. Po prostu wcześniej nie mógł jeść, a on lubi sobie dobrze podjeść. Wczoraj odrabiał jedzenie. I spał w ciągu dnia. Podejrzewam, że nabierał sił.W poniedziałek pojechał do pracy i po godzinie wrócił. Zrobiło mu się słabo.Wczoraj specjalnie dla niego ugotowałam zupkę z mięsem i ryżem. Mięso zjadł, zupki nie.Dużo pije płynów.Specjalnie dla niego poznosiłam soki ze strychu.
06:22, danasoch
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 stycznia 2017
Chcę
opiekować się psami, bezpłatnie. Sęk w tym, że żadnego nie będę mogła przywieźć do domu.(jędza-alfa) Mnie wystarczy sam kontakt z psiakami.Mogę wszystko koło nich robić. Psie gówno mnie tak nie rusza jak kocie. No i kocham psy.
13:24, danasoch
Link Dodaj komentarz »
Na drugim blogu
napisałam jak zrobiłam ryby-filety, aby były smaczne. Ja sama nie cierpię filetów, ale te mnie smakowały.I dużo warzyw. Tina czeka na resztki;)Teraz gotuja się nóżki, które wczoraj przygotowałam. Będą na galaretkę.Kupiłam dzisiaj też mięcho, ale niech czeka na swoją kolej.Mam taki sklep, w którym lubię kupować. Panie są dla mnie bardzo grzeczne. Ja kupuję zawsze od razu więcej, na tydzień. I tam mogę dostać słoninę, oraz mięso z kośćmi. Jest tańsze, ale ja nie cierpię mięsa bez kości. Ma inny smak.
13:14, danasoch
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 stycznia 2017
Wszystko ok
Wrócił późno, ale wyniki są dobre. Widział też na monitorze wnętrze swojego brzucha. Jest tylko bardzo osłabiony. Musiał wcześniej przejść głodówkę. Dzisiaj pojechalismy na zakupy tygodniowe. Żywność i węgiel. Miałam trochę roboty po powrocie. Teraz smaży się słoninka, którą wcześniej pokroiłam w drobną kostkę. Kupiłam też sporo mrożonek warzywnych. Moje marchewki i pietruszki już się końćzą, a seler zgnił. Będą zupki warzywne. Jak najwiecej warzyw.I gotowanych i surowych. A suka na mojej diecie jest ciągle głodna, ale zdrowa. Nakupowałam dla niej karmy, ale ostrożnie.
14:23, danasoch
Link Komentarze (6) »
piątek, 13 stycznia 2017
Jestem
zdenerwowana. Nie mogłam w nocy spać. Dzisiaj mój mąż jedzie na jakieś wredne badania, aby ustalić czy nie ma raka jelita. Jego matka i ciotka zmarły na raka. Jego siostra od lat leczy się. Dobrze, że w rodzinie z której pochodzę nikt nie miał raka. Zresztą ja jeszcze mam bardzo dobrą grupę krwi, bo zerówkę.I jeden z moich synów też. Bardzo się boję.
06:30, danasoch
Link Komentarze (3) »
czwartek, 12 stycznia 2017
Wreszcie
mąż uruchomił mi telefon po mojej teściowej. Dostała go od wnuka, ale nie lubiła go używać. Telefon prosty w obsłudze, tak,że nie potrzebuję instrukcji.Ma jakieś tam gry, ale mnie są nie potrzebne. Dla mnie telefon jest potrzebny do kontaktów. I tak od zawsze uważam. Żadne zdjęcia, jakieś bajery, po co? Na razie jestem zadowolona.Myślę, że go nie zgubię, ani nie zatopię jak mi się zdarzało z innymi. -Tina ma się dobrze, ale cały czas pokazuje mi jak mało jedzenia dostaje. Chodzi i trąca swoją miskę. No, pani ją głodzi;)Ale przynajmniej jest zdrowa. Swoje dostaje do jedzenia, ale nie tyle ile pan jej dawał. Nawet pozwalam od czasu do czasu na jedną kosteczkę.
06:26, danasoch
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 stycznia 2017
Mieliśmy
przez jakiś czas problemy z Tiną. Miała problemy z wypróżnianiem się. Zorientowałam się, że mąż regularnie ją przekarmia. Ona , jako łakoma suka wszystko zjadała. To, co ja jej ugotowałam, to mąż dawał jej na dwa razy, podczas gdy ja dzieliłam na trzy razy. Zaczęłam sama ją karmić i od razu spokój. No i chodzę na dłuższe spacery. Przedtem nie mogłam, bo trochę chorowałam. I pilnuję suki, aby nie podkradała węgielków z pod pieca. I wydobrzała. Dostaje swoje o określonych porach.Mleczko też jej pomogło. I zero kości. Do śmieci.Ja jej przedtem dawałam, ale mało, jak było za dużo, chowałam do lodówki.Tak to jest jak chłop uważa inaczej. Chciał być dobry. Jednego nie mogę go oduczyć. Kiedy sam je, aby nie rzucał suce jakichś okrawków. Może je dostać później, a nie wtedy, kiedy ludzie jedzą.
13:21, danasoch
Link Komentarze (1) »
piątek, 06 stycznia 2017
Wstapił
dzisiaj do nas młodszy. Wracał ze swoim psem. Tina miała szansę poznać Diuka. Diukowi u nas się podobało.
15:25, danasoch
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 stycznia 2017
Nastał
czas przeziębień. Jestem przeziębiona, ale już mniej kaszlę. Dużo piję soków. Mało jem, pozostają tylko zupki. Wczoraj zrobiłam pomidorową z ryżem.No i łykam witaminki. Dużo leżę w łóżku, ale czasami nie mogę już wytrzymać. Z Tiną na spacery chodzi mąż. No i mniej palę papierosów. Naznosiłam sobie różnego rodzaju soczków ze strychu, a z rana niesmiertalna owsianka.
09:38, danasoch
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 110